Gdy wszyscy odpowiadają za wynik, nie odpowiada za niego nikt
15 wrz
Autor: Jacek Płuciennik
Data publikacji: 15 września 2026
Czas czytania: 9 minut
Dyskusja o odpowiedzialności za wynik, która powiedziała więcej niż raporty
Kilka dni temu opublikowałem na LinkedIn post dotyczący odpowiedzialności za wynik. Nie był to tekst o rekrutacji, Executive Search ani HR. Był to tekst o przywództwie i o zjawisku, które od lat obserwuję w organizacjach różnej wielkości.
Skala reakcji była dla mnie bardzo interesująca. W komentarzach pojawili się właściciele firm, członkowie zarządów, dyrektorzy operacyjni oraz menedżerowie, którzy opisywali niemal identyczne doświadczenia. Niezależnie od branży problem wyglądał podobnie: w proces podejmowania decyzji zaangażowanych było wiele osób, jednak kiedy przychodził czas rozliczenia rezultatu, coraz trudniej było wskazać człowieka odpowiedzialnego za wynik.
To właśnie ta dyskusja skłoniła mnie do napisania tego tekstu.
Przez ponad dwadzieścia lat pracy nie spotkałem organizacji, która przegrywała dlatego, że miała zbyt wielu właścicieli wyniku. Widziałem natomiast dziesiątki firm, które miesiącami funkcjonowały w przekonaniu, że wszystko działa prawidłowo, ponieważ każdy uczestniczył w procesie podejmowania decyzji. Problem polegał na tym, że nikt nie czuł się właścicielem rezultatu.
„Najdroższe decyzje w firmach bardzo często nie są błędne. Najdroższe są te, które nie mają właściciela.”
— Jacek Płuciennik
Rozproszona odpowiedzialność: Sukces ma wielu ojców, porażka nie ma właściciela
Biznes zna ten mechanizm od lat. Kiedy projekt kończy się sukcesem, bardzo łatwo wskazać osoby, które miały w nim udział. Każdy wniósł coś do procesu. Każdy uczestniczył w spotkaniach. Każdy dołożył swoją cegiełkę.
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w momencie pojawienia się problemów. Wtedy bardzo często słyszymy, że jedna osoba odpowiadała wyłącznie za analizę, druga za rekomendację, trzecia za wdrożenie, a czwarta za konsultacje. Formalnie wszystko się zgadza. Procedury zostały zachowane. Spotkania odbyły się zgodnie z harmonogramem. Dokumenty zostały podpisane.
Tyle że wynik biznesowy nie rozlicza procedur:
- Klient nie zostaje dlatego, że siedem osób uczestniczyło w warsztacie.
- Marża nie rośnie dlatego, że każdy dział zatwierdził dokument.
- EBITDA nie poprawia się dlatego, że odpowiedzialność została równomiernie rozłożona pomiędzy wszystkie funkcje organizacji.
Liczy się rezultat. I właśnie dlatego organizacje tak często wpadają w pułapkę rozproszonej odpowiedzialności.
Brak właściciela wyniku to nie problem organizacyjny, tylko problem przywództwa
Peter Drucker wielokrotnie podkreślał, że zarządzanie nie polega na administrowaniu procesami, lecz na osiąganiu rezultatów. Organizacja może posiadać najlepsze procedury świata, ale jeżeli nikt nie odpowiada za wynik, proces staje się celem samym w sobie.
Podobne wnioski płyną z prac Patricka Lencioniego, autora książki The Five Dysfunctions of a Team. Jedną z kluczowych dysfunkcji zespołów jest unikanie odpowiedzialności. W praktyce oznacza to sytuację, w której ludzie uczestniczą w podejmowaniu decyzji, ale nie chcą być rozliczani z ich konsekwencji.
Brzmi znajomo?
Przez lata rozmów z kandydatami opuszczającymi stanowiska menedżerskie słyszałem podobne historie wielokrotnie. Część z nich była wręcz paradoksalna: formalnie odpowiadali za wynik, ale realnie nie mieli wpływu na decyzje. W takiej sytuacji odpowiedzialność przestaje być odpowiedzialnością. Staje się fikcją organizacyjną.
Koszty braku decyzji i ukryty drenaż budżetu firmy
To mechanizm bardzo podobny do tego, w którym spowolnienie procesów decyzyjnych zaczyna po cichu drenować budżet firmy. Zarząd nie widzi kosztu pierwszego dnia. Nie widzi go również po tygodniu. Przez pewien czas organizacja działa pozornie normalnie: ludzie przejmują obowiązki, doświadczeni pracownicy pomagają zespołom, managerowie pracują dłużej, a dyrektorzy angażują się operacyjnie.
Problemy pojawiają się później. W pewnym momencie decyzje zaczynają zwalniać, projekty rozpoczynają się później, a coraz więcej tematów trafia do eskalacji. Najlepsi ludzie wykonują pracę za siebie i za innych. Organizacja nadal działa, ale robi to coraz większym kosztem.
To bardzo podobny mechanizm do sytuacji opisanej w artykule analizującym to, jak koszt wakatu i brak decyzji niszczą wynik finansowy firmy. Przez długi czas ten ciężar pozostaje niewidoczny w sprawozdaniach. Kiedy w końcu zaczyna pojawiać się w wynikach, zwykle jest już bardzo drogi.
Nie każda organizacja potrzebuje kolejnego managera — potrzebujesz lidera zmiany
To jeden z najważniejszych wniosków, do których doszedłem podczas realizacji projektów Executive Search.
Wielu klientów rozpoczyna rozmowę od stwierdzenia: "Potrzebujemy managera."
Jednak sama rekrutacja nie rozwiązuje problemów biznesowych. Rozwiązują je dopiero właściwe decyzje personalne i ludzie, którzy potrafią wziąć pełną odpowiedzialność za rezultat. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy okazuje się zwykle, że organizacja nie potrzebuje kolejnego administratora. Potrzebuje lidera zdolnego przejąć odpowiedzialność za zmianę wyniku.
To zasadnicza różnica:
- Manager może bardzo sprawnie zarządzać procesem.
- Lider bierze odpowiedzialność za rezultat.
I właśnie dlatego tak często wracam do problemu, który analizowałem w studium przypadku dotyczącym rekrutacji lidera odpowiedzialnego za zmianę wyniku biznesowego. Bo jeżeli problemem organizacji jest brak właściciela wyniku, zatrudnienie kolejnego administratora procesu bardzo rzadko daje pożądany efekt.
„Wynik biznesowy nie potrzebuje komitetu odpowiedzialności. Potrzebuje właściciela wyniku.”
Wniosek dla zarządu: Właściciel wyniku buduje pozycję firmy
Jeżeli po zakończeniu spotkania nie wiadomo, kto odpowiada za efekt końcowy, problem prawdopodobnie nie znajduje się w strategii. Problem znajduje się w przywództwie.
Można mieć świetnych ludzi. Można mieć ambitne cele. Można posiadać najlepsze procedury i raporty. Jeżeli organizacja nie potrafi wskazać właściciela wyniku, wcześniej czy później zacznie płacić za to wolniejszymi decyzjami, wyższymi kosztami i słabszymi rezultatami.
Najlepsze organizacje, które miałem okazję obserwować, korzystały z wiedzy ekspertów i konsultowały decyzje bardzo szeroko. Odpowiedzialność za wynik zawsze miała jednak konkretne imię i nazwisko. I być może właśnie dlatego budowały wyniki, a nie alibi.
Pytania z rozmów z zarządami (FAQ)
Czy odpowiedzialność za wynik można skutecznie podzielić pomiędzy kilka osób?
Można podzielić zadania, role i etapy procesu. Znacznie trudniej podzielić odpowiedzialność za wynik. W praktyce najlepsze organizacje przypisują rezultat do konkretnego właściciela.
Jak rozpoznać rozmytą odpowiedzialność w organizacji?
Najczęstszymi sygnałami są przedłużające się procesy decyzyjne, częste eskalacje, brak właścicieli projektów oraz trudność w odpowiedzi na pytanie, kto odpowiada za rezultat końcowy.
Czy rozmyta odpowiedzialność wpływa na EBITDA?
Tak. Spowalnia decyzje, zwiększa koszty operacyjne, utrudnia realizację strategii i powoduje utratę produktywności. W dłuższej perspektywie wpływa bezpośrednio na wynik finansowy firmy.
Jakich liderów C-Level warto zatrudniać?
Takich, którzy potrafią podejmować decyzje, działać pod presją i przejmować odpowiedzialność za rezultat biznesowy, a nie wyłącznie za realizację procesu.
Jeżeli podobny problem występuje również w Twojej organizacji
Podczas najbliższego posiedzenia zarządu trudno będzie odpowiedzieć na pytanie, kto naprawdę odpowiada za wynik? Być może problem nie znajduje się w strukturze organizacyjnej, procesach czy strategii. Być może problem znajduje się w przywództwie.
Twój proces rekrutacji C-Level lub kluczowego lidera utknął w martwym punkcie, a koszty rozproszonej odpowiedzialności rosną? Umów 15-minutową, całkowicie poufną diagnozę biznesową. Bez zobowiązań, bez prezentacji sprzedażowych – nazwiemy Twój realny koszt wakatu i ocenimy skalę ryzyka.
Umów jednym kliknięciem spotkanie w Calendly
Czasami największym kosztem nie jest błędna decyzja personalna. Znacznie częściej jest nim decyzja, której nikt nie podjął.
Sprawdź naszą ofertę już dziś
Sprawdź nasze usługi, które pomogą Twojej firmie osiągnąć sukces. Skontaktuj się z nami, aby dowiedzieć się więcej!
Przeglądaj inne artykuły
10 wrz
Dogmat siatki płac a realny koszt zaniechania
Sztywne trzymanie się reguł budżetowych i siatek płac przy rekrutacji na kluczowe stanowiska biznesowe rzadko chroni finanse firmy – znacznie częściej generuje gigantyczny koszt wakatu. Gdy różnica między oczekiwaniami wybitnego kandydata pasywnego a sztywnym budżetem wynosi kilka tysięcy złotych, bezwzględna obrona tabeli w Excelu potrafi przynieść miliony strat w postaci utraconych kontraktów i odejścia zespołów. Rozwiązaniem dla zarządów jest elastyczność menedżerska oraz uruchomienie poufnego Direct Search zamiast pasywnego czekania na spływ przypadkowych CV.
8 wrz
Dlaczego dobra strategia przegrywa z kulturą organizacyjną, która istnieje tylko na papierze?
Przez ponad dwadzieścia lat rozmawiałem z tysiącami kandydatów, menedżerów, dyrektorów i właścicieli firm. W tym czasie usłyszałem setki powodów zmiany pracy, dziesiątki historii o dobrych liderach i jeszcze więcej opowieści o organizacjach, które straciły wartościowych ludzi. Co ciekawe, bardzo rzadko głównym powodem odejścia były pieniądze. Znacznie częściej źródłem decyzji było rozczarowanie. Ludzie przestawali wierzyć przełożonym. Przestawali wierzyć komunikatom zarządu. Przestawali wierzyć, że wartości zapisane na ścianie mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. To właśnie dlatego wiele firm nie przegrywa z konkurencją. Przegrywa z własną kulturą organizacyjną.
4 wrz
Jak przeprowadzić poufny proces Executive Search, nie zabijając sukcesji?
Czy poufność procesu Executive Search może zagrozić sukcesji? Paradoksalnie tak. Wiele firm skupia się na ochronie informacji, zapominając o przygotowaniu organizacji do zmiany lidera. Dowiedz się, dlaczego najlepsi kandydaci wymagają poufności, jak zarządzać sukcesją bez ryzyka dla biznesu oraz kiedy Executive Search staje się narzędziem ochrony ciągłości działania, marży i wartości przedsiębiorstwa.