Kapitał ludzki a wartość przedsiębiorstwa

Czy sukcesja zarządów w firmach rodzinnych to tylko akademickie czy biznesowe standardy?

31 sie

Niebezpiecznie wiele firm rodzinnych traktuje sukcesję jak temat przyszłości. Problem w tym, że sukcesja bardzo rzadko staje się pilna wtedy, gdy właściciel uzna ją za ważną. Najczęściej staje się pilna wtedy, gdy organizacja odkrywa, jak bardzo jest uzależniona od jednej osoby.

Czy sukcesja zarządów w firmach rodzinnych to tylko akademickie czy biznesowe standardy?

Autor: Jacek Płuciennik MBA | Data publikacji: 31 sierpnia 2026 | Czas czytania: 8 minut


Najkrótsza odpowiedź

W wielu firmach rodzinnych sukcesja nadal traktowana jest jak temat przyszłości. Pojawia się podczas konferencji, spotkań właścicieli, rozmów doradców i dyskusji o długoterminowej strategii. Problem polega na tym, że sukcesja bardzo rzadko staje się pilna wtedy, gdy właściciel uzna ją za ważną. Najczęściej staje się pilna wtedy, gdy organizacja odkrywa, jak bardzo jest uzależniona od jednej osoby.

Właśnie dlatego sukcesja nie jest akademickim standardem zarządzania. Jest jednym z najważniejszych narzędzi ograniczania ryzyka biznesowego, ochrony wartości przedsiębiorstwa i zabezpieczenia ciągłości podejmowania decyzji.


Przez ponad dwadzieścia lat słyszę to samo zdanie

W rozmowach z właścicielami firm rodzinnych wyjątkowo często pojawia się jedno zdanie:

„Jeszcze mamy czas.”

Nigdy nie usłyszałem go od organizacji, która właśnie przechodziła przez kryzys sukcesyjny.

Słyszę je natomiast regularnie od przedsiębiorców, którzy zbudowali świetnie funkcjonujące firmy, zatrudniają dziesiątki lub setki ludzi, mają stabilnych klientów i osiągają bardzo dobre wyniki finansowe. Paradoks polega na tym, że właśnie te organizacje są najbardziej narażone na ryzyko wynikające z koncentracji wiedzy, wpływu i odpowiedzialności w rękach jednej osoby.

Przez lata zauważyłem pewną prawidłowość. Zarządy bardzo rzadko rozpoczynają rozmowę o sukcesji zbyt wcześnie. Znacznie częściej rozpoczynają ją kilka lat za późno.


Sukcesja nie zaczyna się od następcy

To jeden z największych błędów, jakie obserwuję.

Większość ludzi utożsamia sukcesję z odpowiedzią na pytanie:

„Kto mnie zastąpi?”

To ważne pytanie.

Ale nie pierwsze.

Pierwsze powinno brzmieć:

„Co stanie się z organizacją, jeżeli jutro zabraknie osoby odpowiedzialnej za najważniejsze decyzje?”

To właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa rozmowa o sukcesji.

Nagle przestajemy rozmawiać o konkretnym nazwisku.

Zaczynamy rozmawiać o procesach.

O odpowiedzialności.

O relacjach z klientami.

O wpływie na wynik.

O ryzyku.

W bardzo podobny sposób opisywałem mechanizm utraty właściciela decyzji w artykule „Organizacje nie mają problemów z danymi. Mają problem z decyzjami”, gdzie pokazywałem, że firmy dużo częściej przegrywają przez brak osób zdolnych do podejmowania decyzji niż przez brak informacji.


Największe ryzyko jest niewidoczne

W wielu organizacjach sukcesja nie jest problemem przez lata.

Firma działa.

Klienci wracają.

Zespół realizuje cele.

Wynik finansowy wygląda dobrze.

To właśnie dlatego problem jest tak podstępny.

Peter Drucker wielokrotnie podkreślał, że zadaniem zarządzania nie jest jedynie reagowanie na teraźniejszość, ale przygotowanie organizacji do funkcjonowania w przyszłości. W praktyce sukcesja jest jednym z najważniejszych testów takiej gotowości.

Z punktu widzenia właściciela firmy ryzyko zaczyna się w momencie, gdy wiedza, relacje, zaufanie klientów i sposób podejmowania decyzji istnieją głównie w głowie jednej osoby.

Dopóki ta osoba codziennie przychodzi do pracy, problem pozostaje niewidoczny.

Gdy jej zabraknie, bardzo szybko okazuje się, że organizacja nie straciła stanowiska.

Straciła część swojej sterowności.


Sukcesja jest decyzją finansową

Większość przedsiębiorców patrzy na sukcesję przez pryzmat ludzi.

Coraz częściej uważam, że warto patrzeć na nią również przez pryzmat wartości przedsiębiorstwa.

Wyobraźmy sobie dwie firmy o podobnych przychodach, podobnej marży i podobnej pozycji rynkowej.

Pierwsza posiada jasno określony plan sukcesji, rozwija liderów i systematycznie przekazuje odpowiedzialność.

Druga jest nadal mocno uzależniona od właściciela oraz kilku kluczowych osób.

Która będzie bardziej atrakcyjna dla inwestora?

Która będzie mniej ryzykowna?

Która lepiej poradzi sobie ze zmianą pokoleniową?

Odpowiedź jest oczywista.

Ram Charan zwraca uwagę, że jedną z najważniejszych odpowiedzialności właściciela jest przygotowanie organizacji na moment, w którym sam przestanie być centralnym punktem wszystkich decyzji. Z perspektywy biznesowej sukcesja nie jest więc projektem personalnym. Jest projektem dotyczącym przyszłej wartości firmy.


Human Capital First zaczyna się właśnie tutaj

Bardzo często spotykam się z opinią, że Human Capital First to filozofia skoncentrowana na ludziach kosztem biznesu.

Nic bardziej mylnego.

Human Capital First oznacza zrozumienie, że biznes jest konsekwencją decyzji podejmowanych przez ludzi.

Każda marża.

Każda EBITDA.

Każdy wzrost.

Każda restrukturyzacja.

Każda ekspansja.

Na końcu zawsze prowadzi do jakości decyzji podejmowanych przez konkretnych liderów.

Właśnie dlatego sukcesja nie jest projektem HR.

HR może być właścicielem procesu.

Ale właścicielem problemu pozostaje zarząd i właściciel firmy.

Podobnie pisałem wcześniej w artykule „Najdroższa decyzja personalna to często ta, której nikt nie podjął, pokazując, że największe koszty bardzo często wynikają nie z błędnych działań, ale z odkładania decyzji.


Executive Search nie zaczyna się od wakatu

To jeden z powodów, dla których coraz częściej łączę temat sukcesji z Executive Search.

W wielu organizacjach Executive Search uruchamiany jest dopiero wtedy, gdy pojawia się wakat.

Moim zdaniem najlepsze organizacje robią to wcześniej.

W momencie, gdy zaczynają zadawać sobie pytania:

  • Jakie kompetencje będą potrzebne za 3 lata?
  • Kto przejmie odpowiedzialność za rozwój firmy?
  • Jakie ryzyko pojawi się po odejściu obecnych liderów?

Wtedy przestajemy rozmawiać o rekrutacji.

Zaczynamy rozmawiać o przyszłości organizacji.

To właśnie dlatego najlepsze procesy Executive Search zaczynają się od diagnozy biznesowej, a nie od publikacji ogłoszenia.


Pytania z rozmów z właścicielami firm

Kiedy należy rozpocząć planowanie sukcesji?

Najczęściej dużo wcześniej, niż wydaje się to konieczne.

Czy sukcesja oznacza wyłącznie wybór następcy?

Nie. Oznacza również budowę procesów, odpowiedzialności i zdolności organizacji do funkcjonowania po zmianie lidera.

Czy sukcesję można przeprowadzić wyłącznie wewnętrznie?

Nie zawsze. Czasami organizacja potrzebuje kompetencji, których wewnątrz firmy po prostu nie ma.

Jakie jest największe ryzyko braku sukcesji?

Uzależnienie firmy od jednej osoby i utrata zdolności do podejmowania decyzji.

Czy sukcesja wpływa na wartość przedsiębiorstwa?

Tak. Dla inwestorów jest jednym z najważniejszych wskaźników dojrzałości organizacyjnej i stabilności biznesowej.


Wniosek dla zarządu

Sukcesja nie jest akademickim standardem.

Jest jednym z najważniejszych narzędzi zarządzania ryzykiem.

Firmy rodzinne bardzo rzadko przegrywają dlatego, że nie mają następców.

Znacznie częściej przegrywają dlatego, że zbyt długo zakładają, iż na sukcesję jest jeszcze czas.

Bo sukcesja nie zaczyna się od wyboru następcy.

Sukcesja zaczyna się od odpowiedzi na pytanie: co stanie się z organizacją, jeżeli jutro zabraknie osoby odpowiedzialnej za najważniejsze decyzje?


Sprawdź naszą ofertę już dziś

Sprawdź nasze usługi, które pomogą Twojej firmie osiągnąć sukces. Skontaktuj się z nami, aby dowiedzieć się więcej!

Zarezerwuj 30-minutową konsultację
POROZMAWIAJMY O WYZWANIU TWOJEJ ORGANIZACJI

Każda decyzja dotycząca ludzi wpływa na przyszłość firmy.